Rozwój modlitwy chrześcijańskiej

Przede wszystkim należy uświadomić sobie, że modlitwa zwana medytacją, rozmyślaniem, modlitwą wewnętrzną, modlitwą żywą jest szczytem ludzkich wysiłków zmierzających do zjednoczenia z Bogiem. Cała natomiast głębia modlitwy jest przed człowiekiem, którego Bóg powołał do zjednoczenia z Sobą w miłości. Istotą modlitwy początkujących (czynnej) jest poznawanie przez rozważanie, słuchanie, wpatrywanie się. W Starym Przymierzu opierała się ona na rozważaniu prawa danego przez Boga i przez wierność temu prawu prowadziła do znalezienia się w Bogu czyli odnalezieniu lub też odnowieniu w sobie religijności, która polega na życiowym związaniu się z Bogiem. W Nowym Przymierzu dochodzi rozważanie miłości Trójcy Najśw. i prowadzi ono do odnalezienia siebie w Chrystusie jako Zbawicielu, w zbawczych planach Bożych, jako syn w Synu. Nowe Przymierze wprowadza w przyobleczenie się w Jezusa Chrystusa.

Mówiąc o rozwoju modlitwy można w niej zauważyć trzy etapy: a) Przez wiarę i w niej rozważanie tajemnic Bożych człowiek zaczyna odkrywać siebie. W tym okresie człowiek tak w życiu, jak i na modlitwie jest mocno ześrodkowany na swoim zbawieniu. Nie jest to bez znaczenia. Już odnalazł cel swego życia - zbawienie. Wie, że otrzymał je od Boga. Niemniej głównym przedmiotem zainteresowania jest on sam. Bóg jest tym, który może mu dopomóc osiągnąć zbawienie. Przeżywając to może długo kręcić się koło siebie. Zdarzało się to także Świętym. Św. Teresa od Jezusa, jak sama pisze w Autobiografii nazwanej przez znawców jej pism "Księgą zbawienia", była ześrodkowana na swoim zbawieniu lat osiemnaście. b) Na drugim etapie modlitwy, który można nazywać odkrywaniem Boga człowiek zaczyna widzieć przeogromną dobroć i miłosierdzie Boga. To dzięki Jego łasce człowiek stał się religijnym, wewnętrznym. Dochodzi do jego świadomości. że wszystko kim jest i wszystko co posiada jest darem Boga, który kocha go i o niego się troszczy. Godzien więc ten dobry Bóg jest uwielbienia i dziękczynienia. Św. Teresa, gdy rozważa na temat tych 18-lat "kręcenia się koło siebie" oraz wyprowadzenie jej z tego stanu, napisze: "Niech będzie błogosławiony na wieki za to, że tak długo mię czekał" (Życie IHS, 2). c) Trzecim etapem jest odkrywanie bliźnich w Bogu wybranym i umiłowanym . Jest to odkrywanie Kościoła, a wraz nim przychodzi zapomnienie o sobie. Na tym etapie św. Teresa całkowicie zapomina o sobie i przejmuje troskę Boga o zbawienie wszystkich. Równocześnie z przechodzeniem tych etapów rozwoju modlitwy zaczyna się ona upraszczać.

Pomoce w tej modlitwie i w jej rozwoju

Pomocy do wzrastania w modlitwie można znaleźć bardzo wiele. Podobnie sporo jest metod modlitwy w zależności od różnych rodzajów modlitwy. Najbardziej są znane metody rozmyślania. Można także znaleźć metody odmawiania modlitw ustnych, uczestniczenia we Mszy św. i inne. Dla wszystkich modlących się podstawową pomocą są: Słowo Boże, nauka Kościoła, pisma ascetów i mistyków chrześcijańskich. Te pomoce są tak bogate, że nie ma potrzeby sięgać po inne źródła zakorzenione w naturalizmie. Jeśli ktoś koniecznie pragnie z tymi innymi się zaznajomić, powinien wpierw doskonale poznać własne, by w gąszczu naturalistycznych doświadczeń nie pobłądzić. Stosując metody modlitwy, należy wiedzieć, że nie ma metod dla metod. One mogą stanowić jedynie pomoc szukaniu Boga i trwaniu przy nim. Odpowiednio dobrane i dostosowane do siebie i do etapu swej drogi pomagają wejść w samą istotę modlitwy. Można jeszcze dodać, że w praktyce każdy modlący zdobywa własną metodę, której używa w danym okresie swego życia. Zawsze jednak musi pamiętać, że medytacja, od której zazwyczaj rozpoczyna się postęp w modlitwie jest owocem łaski, która roznieca w duszy miłość wraz z pragnieniem Boga odnajdywanego przez wiarę. Wszelkich pomocy trzeba umieć używać. Przede wszystkim należy wybrać właściwe. Przy systematycznym używaniu, pomocy, choćby one były najlepsze, należy zdobyć się na ich odłożenie i usiłować podjąć myślenie samodzielne, Idąc po tej linii podobnie należy uczynić z książką do rozmyślania; ona ma być jedynie pomocą. Czytanie jej na modlitwie by ją przeczytać jest stratą czasu. Rozwój modlitwy dokonuje się przez łaskę, życie sakramentalne i dobre uczynki. Jakkolwiek potrzebne są rozmyślania, to jednak dociekania jedynie rozumowe nie prowadzą do żywej więzi z Bogiem i do zawierzenia we wszystkim Bogu. Modlitwa jest przede wszystkim sprawą miłości. Podstawą rozwoju modlitwy zawsze jest szukanie woli Bożej i poddanie się jej. Jeśli nie ma poddania się planom Bożym, rozmyślanie jest jałowe i nie prowadzi do większego umiłowania Boga, Jeśli natomiast jest wchodzenie w zamysły Boga i poddawanie się im, Bóg wprowadza w światło. Rozmyślanie - modlitwa wewnętrzna - by było dobre nie musi być ani żywe, ani tworzące piękne obrazy, ładne myśli, ani bogate w uczucia. Wystarczy, że jest ono ukierunkowane na Boga i nieustannie nawraca ku Niemu.

Rozwój modlitwy i życia duchowego

Modlitwa podobnie jak miłość nieustannie się pogłębia, rozwija lub zanika. Stąd w autentycznej modlitwie coś i wciąż musi się zmieniać, upraszczać. Z doświadczenia modlących się można ukazać kierunek rozwoju modlitwy i jej uproszczenia. Na początku modlitwa jest bardziej szukaniem poprzez rozważanie i zdobywanie nowych treści, korzystanie z różnych sposobów, Szukanie wymaga wysiłku, lecz równocześnie daje wiele radości; jest to trud ale radosny. Szczególnie jest wiele radości, jeśli dotąd ktoś nie oddawał się modlitwie wewnętrznej. Rozważanie wprowadza go jakby na bezkresne łąki pośród łagodnych wzgórz, pełne różnobarwnego kwiecia. Stopniowo włożony wysiłek doprowadza do dużej łatwości skupienia na Bogu żywym i obecnym; także w oschłości. W tym stanie są okresy pociech i wielkich roztargnień. Zazwyczaj wystarcza jedno słowo, jeden fakt, na przykład poczucie winy w Obliczu Boga lub świadomość, że on kocha czy też pozwala się kochać, by zatopić się w Bogu. To wszystko dokonuje się jeszcze w modlitwie czynnej - rozmyślaniu; nawet wtedy, gdy światło rozjaśniające już jest wlane. jak to ma miejsce w modlitwie czynnego skupienia. Droga modlitwy jest nadal w swoim początkowym rozwoju. By iść dalej, należy wiedzieć: kiedy można pozostawić rozmyślanie i kiedy można dać się wprowadzać w kontemplację. Zostawić rozmyślanie oznacza możliwość przejścia i podjęcia modlitwy skupienia - modlitwy uproszczonej. Przy pozwoleniu wprowadzania się w kontemplację, wpierw należy wiedzieć, że kontemplacji udziela tu na ziemi Bóg komu chce, kiedy chce, w jakiej mierze chce, w zależności od stopnia daru, który Bóg chce komuś udzielić, od przygotowania samego człowiek oraz jego możliwości (Pieśń 13, 12; Życie 14, 2). Wobec tego nie można twierdzić z pewnością, że Bóg komuś, nawet przygotowanemu udzieli jej tu na ziemi. Tym bardziej nie można być pewnym, że się ten dar otrzymało. Sprawdzianem otrzymania daru kontemplacji zawsze jest stopień oczyszczenia. Jeśliby więc ktoś uważał, że wszedł w stan kontemplacji wlanej, a był niewierny swemu powołaniu, czy nie wypełniał swoich obowiązków, jego przekonanie byłoby błędne. Odnośnie przygotowania do otrzymania daru kontemplacji, należy przypomnieć, że przygotowanie nie jest przyczyną sprawczą udzielenia daru; niemniej jest warunkiem koniecznym. Św. Teresa od Jezusa poucza, że przygotowanemu Bóg nie odmówi tej łaski i zachęca do dużej troski w przygotowaniu siebie na ten dar, lecz z gotowością otrzymania go dopiero w niebie (Droga 17, 7). Wejście w kontemplację wymaga dogłębnego rozeznania czasu zostawienia rozmyślania oraz rozeznania wprowadzania przez Boga na drogę biernego oczyszczenia zmysłów, która rozpoczyna drogę mistyczną.

Znaki pozwalające pozostawić rozmyślanie

Pozostawienie rozmyślania w tym wypadku oznacza odejście od modlitwy odprawianej przy pomocy rozumowania, tzn. przechodzenia z pojęcia w pojęcie i wyciągania wniosków dla siebie; posługiwanie się na modlitwie wyobraźnią, różnymi formami. Św. Jan od Krzyża w "Drodze na Górę Karmel" podaje trzy znaki (2 Droga 13, 1-4). Są one następujące:

Nie może rozmyślać, ani posługiwać się wyobraźnią. Przyczyn tego stanu jest wiele. Jedną z podstawowych jest napełnienie się treściami zdobytymi przez rozważanie. Jako przykład można podać podjęcie rozmyślania przypowieści o synu marnotrawnym. Przypowieść była już wielokrotnie rozważana i kiedy następnym razem chce się ją rozważać, naraz całość treści staje przed oczyma i nic więcej nie można z treści wydobyć. Natomiast uwaga zatrzymuje się na jednym ze szczegółów, np.: "Wstanę i pójdę do Ojca" lub Ojciec "dojrzał go z daleka" lub też jaki ten Bóg jest dobry! I wystarcza to na całą modlitwę. W tym wypadku chodzi o pewien stan niemożności czyli nie można o niczym rozmyślać, ani też niczego sobie wyobrażać. Stąd w rozważaniu nie ma się jak dotąd upodobania; raczej trwają oschłości i ta bolesna niemożność, jakby stawanie przed czarną ścianą i to jeszcze w nocy. Gdyby ktoś znajdował smak w rozmyślaniu i mógł rozważać tak, jak dawniej nie powinien odchodzić od rozmyślania z wyjątkiem chwil, w których doznaje pokoju i ukojenia oraz wystarczają mu poszczególne słowa lub prawdy. Z tego wynika, że może zaistnieć stan jakby pośredni: i rozważania i uproszczenia pojawiające się na przemian.

Nie ma chęci do zajmowania wyobraźni i umysłu rzeczami szczegółowymi zewnętrznymi ani wewnętrznymi. Należy zaznaczyć, że chodzi tu o dobrowolność, inaczej ujmując o wewnętrzne ustawienie. Rozum bowiem zawsze działa: spostrzega. roztrząsa i wyciąga wnioski. To jego działanie niechciane może nużyć i przeszkadzać. Podobnie jest z wyobraźnią. Ona może się więc błąkać, ale jest to wbrew woli i upodobaniu oraz powoduje zmartwienie.

Podoba sobie jedynie w trwaniu przy Bogu z miłosną uwagą: bez szczegółowego rozważania, bez zastanawiania się nad czymkolwiek, bez aktów umysłu, pamięci i woli: w sensie dyskursywnym.

Obecność tych trzech znaków wszystkich razem i w jednym czasie pozwala na opuszczenie rozważania oraz wejście w stan modlitwy uproszczonej i w duchu. Zanim jednak to się stwierdzi, należy ze św. Janem od Krzyża rozważyć przekazane przez niego wyjaśnienia. Sama bowiem niemożność rozmyślania o Bogu i rzeczach Bożych może mieć różne źródła. I tak może ona pochodzić z trwania w świadomym roztargnieniu, z niedostatecznej pilności w oddawaniu się rozważaniu, czy też z poczucia swej doskonałości: doszedłem już do tak wzniosłej modlitwy, że rozmyślanie już nie jest dla mnie. Te przyczyny niemożności rozważania w konkrecie mogą uwidaczniać się w następujący sposób: ktoś nachodzące roztargnienia podtrzymuje w sobie przez przemyśliwanie zajęć, notowanie sobie "dobrych pomysłów", czytanie książki pobożnej z ciekawości. Trudność w rozważaniu z powodu roztargnień może mieć swe źródło w braku przygotowania do modlitwy: ktoś nie pracuje nad sobą, nie troszczy się o umartwienie, o zdobywanie cnót, szczególnie o miłość bliźniego lub jest z nim w niezgodzie. Nie podejmuje także bliższego przygotowania do modlitwy przez wejście w skupienie, w obecność Boża związaną z konkretnym tematem modlitwy, wieczorem - jako ostatnią czynność dnia. Dla przykładu można podać człowieka, którego ostatnią czynnością dnia jest oglądanie filmu tzw. dreszczowca. W nocy będzie mu się przypominał i z nim będzie rano wstawał, a potem uskarża się, że miał roztargnienia na modlitwie, czy oschłość. Częstym źródłem tej niemożności rozważania są dobrowolne niewierności w życiu codziennym: po prostu byle jakie życie. Modlitwa wymaga nieustannego nawracania siebie. Dlatego w wypadku niemożności rozważania potrzebny jest drugi znak: nie ma chęci do zajmowania wyobraźni i umysłu żadnymi rzeczami szczegółowymi. Gdyby bowiem ta niemożność pochodziła ze świadomego roztargnienia i oziębłości, istniałaby możliwość myślenia o rzeczach szczegółowych i to z upodobaniem; to dla nich Bóg jest opuszczany. Niemożność rozważania, o której jest mowa, może także pochodzić z melancholii, z drobiazgowości, z braku równowagi umysłowej czy emocjonalnej. Może także ona mieć swe źródło w braku ochoty na myślenie: ktoś pragnie trwać w takim miłym odrętwieniu, biorąc go za kontemplację. Dlatego zawsze potrzebny jest trzeci znak: trwanie z miłosną uwagą przy Bogu.

Jako dopełnienie tego co zostało powiedziane należy jeszcze wyjaśnić, że człowiek może działać i odbierać skutki działania drogą władz zmysłowych i duchowych. Władze zmysłowe sprawiają, że spostrzega, szuka, dochodzi do poznania. Działanie władz duchowych sprawia, że może radować się z otrzymanych tą drogą wiadomości, gdy ona przestała już działać. Z tego wynika, że czym innym jest działanie, a czym innym radowanie się z dokonanego dzieła; czym innym jest poznanie samej miłości, a czym innym radowanie się tą miłością. Nie ma jednak radowania się miłością bez jej poznania, tzn. bez wiedzy czym jest miłość, oraz przedmiotu miłości. Nie można więc porzucać rozważania dokąd ono jest możliwe, gdyż wtedy człowiek zostanie bez pokarmu, chyba że sam Bóg da ten pokarm czyli mądrość miłości (2 Droga 14, 6-10). Temat został tu jedynie zasygnalizowany. Po obszerniejsze wyjaśnienia należy sięgnąć do św. Jana od Krzyża.

Rozpoznawcze znaki wchodzenia na drogę kontemplacji

Istnieją trzy zestawy tych znaków dotyczących drogi kontemplacji. Pierwszy zestaw pozwala stwierdzić, że ktoś wszedł na bierną noc zmysłów, drugi zestaw mówi o wchodzeniu w noc ducha, trzeci natomiast zestaw pozwala stwierdzić, że dla kogoś Bóg jest jedynym umiłowanym.

Znaki wejścia na drogę biernej nocy zmysłów. Według św. Jana od Krzyża od biernej nocy zmysłów rozpoczyna się droga mistyczna. Rozpoznanie wiec tego momentu w życiu duchowym ma duże znaczenie. Należy jednak podkreślić, że samo rozeznanie tego faktu, mimo tych znaków nie jest rzeczą łatwą. Życie bowiem wewnętrzne jest jedną całością. W nim wszystko dokonuje się naraz, chociaż z innym nasileniem. Stąd należy je brać w ramach tej całości. Gdyby ktoś świadomie nie podejmował czynnej nocy zmysłów, nie pogłębiał wiary, nie można by było twierdzić, że Bóg biernie go oczyszcza, Znaki Świętego idą po tej linii, odnosząc się przede wszystkim do modlitwy i jej rozwoju. Znaki te umieszczone w "Nocy ciemnej", są bardzo podobne do poprzednich, choć jednoznacznie wskazują na inny stopień modlitwy, inaczej jedynie są rozmieszczone akcenty i nieco inne jest ich wyjaśnianie. Oto one. Pierwszy znak mówi o nie znajdywaniu upodobania i pociechy w rzeczach Bożych , ani w rzeczach stworzonych. Taki stan mógłby wynikać z choroby, z oziębłości, tzn. z ulegania grzechom i niedoskonałościom. Drugi znak mający podobieństwo do trzeciego z poprzedniego układu, stwierdza istnienie zwracania ciągłej pamięci na Boga z zatroskaniem i bolesną uwagą na Niego. Nie odczuwa w tym smaku, odnajduje natomiast w sobie moc i ochotę do czynu. Trzeci znak dotyczy niemożności rozważania za pomocą wyobraźni i jest podobny do znaku pierwszego z uprzednio umawianego układu. W obecnie pokazanym zestawie najważniejszy wydaje się znak drugi. Należy jednak pamiętać, że wszystkie trzy muszą występować razem, by mogły być podstawą rozeznania duchowego.

Znaki wejścia w noc ducha. Znaki te pochodzą od uczniów św. Jana od Krzyża, lecz są zakorzenione w jego doktrynie. Dobrze tu będzie przypomnieć, że na tym etapie drogi człowiek ma za sobą opanowanie zmysłów i uczuć oraz poddanie ich rozumowi, przeszedł już noc bierną zmysłów oraz intensywnie żył wiarą, nadzieją i miłością, które dały mu nadprzyrodzone światło i moc. Przed nim Bóg otwiera pełnię życia duchowego, wprowadzając go w noc ducha. By można to było stwierdzić podaje się następujące znaki: nie można sobie wyrzucać dobrowolnych grzechów i niedoskonałości aktualnie popełnianych; powstrzymywanie się całkowicie od dobrowolnych z równoczesnym intuicyjnym poznaniem swej nędzy, któremu towarzyszy gorące pragnienie doskonałości; przy tym trwa w nieustannej kontemplacji Boga i płonie ogniem miłości - jest to miłość afektywna. Trzeci znak nastręcza pewną trudność, gdyż w rzeczywistości ta kontemplacja jest pomieszana z przykrą ciemnością, krzyżującą miłością. Miłość bowiem w pierwszym okresie tej drogi uwidacznia się w szukaniu intensywnym Boga, którego sądzi, że zgubiła - stąd udręczenie - i wolałaby wszystko utracić niż obrazić Boga. Z tego powodu łatwiejsze do uchwycenia są dwa pierwsze znaki.

Znaki mówiące, że Bóg jest naprawdę jedynym umiłowanym. Św. Jan od Krzyża ukazuje je przy omawianiu gwałtownego pragnienia Boga i podaje dwa zestawy tych znaków. Pierwszy z nich dotyczy następujących pytań: czy człowiek tęskni jedynie za Bogiem? czy nie szuka zadowolenia jak tylko w Bogu? Gdyby skłaniał się ku czemuś innemu uczuciowo, wtedy w rzeczywistości nie tylko Boga, lecz ani siebie, ani niczego innego nie posiada (Pieśń 9, 6). W drugim zestawie umieszcza takie wymagania: myśli i serce zawsze są przy Umiłowanym. Wraz z tym traci wszelki smak w czymkolwiek, a obcowanie z rzeczami staje się przykre (Pieśń 10, 1-2).

Działanie darów Ducha Świętego

Z rozwojem modlitwy złączone jest działanie darów Ducha Świętego. Niektórzy ze św. Tomaszem z Akwinu to działanie wiążą z siedmioma darami Ducha. Św. Jan od Krzyża każde działanie Ducha Świętego nazywa darem. Wylicza także siedem darów, lecz wiążąc je z siedmioma stopniami miłości nie omawia ich szczegółowo. Jedynie nieco szerzej zatrzyma się na darze mądrości i darze bojaźni Bożej (Pieśń 26, 3). Rozwój modlitwy łączy on z rozwojem cnót teologalnych. Dary Ducha Świętego je dopełniają. Ponieważ według niego kontemplacja jest "miłosnym poznaniem Boga", a dar mądrości udoskonala miłość, dar zaś bojaźni Bożej mówi o bojaźni synowskiej, te dary są najbardziej przydatne na wyższych stopniach modlitwy. Należy sobie uświadomić, że dary nie są widowiskowe. Duch Święty raczej działa anonimowo. Od Ojca i Syna bierze i nam przekazuje (J 16, 13-15). Na przykład dar rady wcale nie musi polegać na tym, że posiadający go natychmiast znajduje dobrą radę. Przeciwnie, najczęściej jego działanie opiera się na przewidywaniu, na ostrożności w wydawaniu sądów. Działanie darów Ducha Świętego idzie w kierunku wyciszenia. Człowiek uległy Duchowi ustąpi z drogi, stanie na boku. Przy wiązaniu rozwoju modlitwy z miłością należy pamiętać o działaniu rozumu. On jest jedyną świadomą władzą w człowieku. Nie można nie liczyć się z nim. On zawsze pozostaje strażnikiem naszej miłości i modlitwy. Nieraz wprowadza nieco zamętu, pragnąc naturalnym światłem pojąć sprawy nadprzyrodzone. Przy tym nie rozumiejąc woli ducha, sieje zamęt. Ważnym jednak jest jego działanie, szczególnie jego ostrożność wobec mocnego wiązania się w przeżywanie ślepej woli. Należy także zdawać sobie sprawę, że ta angażująca się wola nie zawsze jest poruszana przez Boga. Wywierają na nią wielki wpływ pożądania, różne pokusy, nie bez udziału szatana. Pod jego wpływem człowiek chciałby modlić się, kiedy powinien spać, czy też podejmuje skrajny post i osłabionego łatwo on łamie.

gallery/plakat parafialny kent
gallery/plakat parafialny balham
gallery/plakat na spotkania modlitewne